Byłam na spotkaniu towarzyskim, gdzie rozgorzała dyskusja na temat homeopatii. Sympatyczna, młoda pani
z wykształceniem chemicznym, powołując się na liczbę Avogadra, autorytatywnie twierdziła, że leczenie homeopatyczne to bzdura. Ewentualna poprawa zdrowia według pani Agnieszki może wynikać jedynie z wiary w ten pseudolek.
Spotkanie było lekko zakrapiane, więc mało sprzyjające prowadzeniu rzeczowych dyskusji. Poza tym: każdy ma prawo wierzyć w to,
co chce. Mimo wszystko nasuwa mi się pytanie – co z liczbą Avogadra w substancji tak mało organicznej jak wiara. A że wiara ma wpływ
na nasze zdrowie, to nie tylko pani Agnieszka przyznała. Od dawna obserwowany efekt placebo, to właśnie wynik wiary.

A jak połączyć wiarę i homeopatię? Dla mnie połączenie jest oczywiste – informacja. Z lekiem homeopatycznym do komórek ciała, przekazywana jest informacja, która mobilizuje je do odpowiedniej pracy.

Wiara jest informacją skierowaną do własnego umysłu, który na podstawie tegow co wierzę kieruje pracą moich organów. Nie można mieć większego sprzymierzeńca od własnego umysłu. Energia podąża za myślą, wpływa na pracę gruczołów dokrewnych, które wydzielając hormony i enzymy w każdej chwili wpływają na nasze zdrowie.
Zatem w każdym momencie to co subtelne, niematerialne, niemierzalne ma wpływ na materialne przejawy życia. Dlatego ja wierzę w działanie leków homeopatycznych. Co bardziej mi pomaga? Leki homeopatyczne czy wiara?
A czy to naprawdę ważne?
